2019-05-23 14:43

Dzień Stolarza. Jak zmienił się ten fach na przestrzeni lat?

Czy w obecnych czasach można wciąż kultywować stolarskie tradycje? Panowie Grzegorz Sroka i Manfred Bryś zdają się być tego najlepszym przykładem. Właścicieli jednych z najstarszych warsztatów w Polsce udało się odnaleźć, dzięki akcji marki Drewnochron, zorganizowanej z okazji Dnia Stolarza. Jakie tajemnice kryją ich stolarnie?

Choć te dwa warsztaty dzieli ponad 260 km, mają wiele wspólnego. Obie stolarnie to miejsca, które stanowią ośrodki fachowej wiedzy przekazywanej pokoleniom i rzemieślniczej pracy na naturalnych materiałach. Udało się odszukać je marce Drewnochron, dzięki pomocy internautów. Dziś sami możemy przekonać się, ile te miejsca mają do zaoferowania.

3 pokolenia fachowców

Stolarnię Sroka założył w 1951 roku dziadek Pana Grzegorza, Julian Sroka. Pierwszy zakład powstał w garażu obok domu i zajmował zaledwie kilkanaście m2. Z upływem lat warsztat został rozbudowany o kolejne budynki, już pod nadzorem kolejnych pokoleń. Obecnie zajmuje powierzchnię 350 m2, w tym między innymi: komory suszarniane, powierzchnie magazynowe i lakiernię. Nieprzerwanie od ponad 60 lat stolarnia tworzy meble dla klientów indywidualnych. Obecnie zakład specjalizuje się w produkcji wszelkiego rodzaju zamówień na wymiar: kuchni, biur, sypialni, jadalni, łazienek, szaf wnękowych, stołów, boazerii ściennych. W dalszym ciągu większość prac wykonuje się w sposób tradycyjny. Nowe technologie i urządzenia wspierają tu jedynie pracę rąk.

Królewskie fotele i papieskie ołtarze

Zwykle nie zastanawiamy się, gdzie powstały piękne drewniane zabytki. Bardzo często okazuje się, że za znanymi meblami stoją warsztaty z okolicy. - Za czasów dziadka i taty do warsztatu trafiały naprawdę spektakularne zamówienia. Z pewnością warto wymienić tutaj piękne fotele w Sali Tronowej na Zamku Królewskim w Warszawie, które służą do dziś - mówi Pan Grzegorz Sroka, stolarz z Łęgu Tarnowskiego, który wraz z siostrą Izabelą Kobyłecką prowadzi rodzinny warsztat. - Wyposażaliśmy też kościoły w ławki, konfesjonały i ołtarze. Do polowej świątyni w roku 1987, na specjalne zamówienie, wykonaliśmy drewniany tron papieski dla Jana Pawła II - opowiada obecny właściciel zakładu. Oprócz niecodziennych zamówień warsztat zajmował się też codzienną pracą - stolarką budowlaną i przede wszystkim meblami. Polski zakład z tradycjami na przestrzeni lat został również wielokrotnie doceniony przez zagranicznych przedsiębiorców. Wśród produktów wytwarzanych na zagraniczne zamówienia można wyróżnić humidory, czyli tradycyjne pojemniki na cygara oraz pufy i stoliki do nowych salonów Citroena.

Jakie tajemnice skrywa Miasto Stolarzy?

Jak mówi potoczne przysłowie „Dobrodzień stolarstwem stoi”. W tej niewielkiej miejscowości funkcjonuje ponad 100 warsztatów rzemieślniczych z często ponad 200-letnią tradycją. Wśród nich, zakład stolarski Pana Manfreda Brysia. Jego historia sięga już lat 20. XX wieku. Założycielem zakładu był Józef Bryś, który rzemiosła nauczył swojego syna Stefana. Przekazywanie wiedzy stolarskiej kultywowane jest do dziś. Pan Manfred wraz z synem Marcinem stanowią już 3 i 4 pokolenie mistrzów stolarstwa. To fachowcy, którzy wkładają w swoją pracę dużo serca i pracują tylko na naturalnych i sprawdzonych od lat materiałach.

Stolik szachowy, komoda Violetta, a może fotel Chierowskiego 366?

Stolarnia od kilkudziesięciu lat słynie z produkowania wysokiej jakości, trwałych mebli na wymiar. Kiedyś były to głównie meble pokojowe i okleinowe, dokładnie takie, jakie większość z naszych rodzin miała w okresie PRL-u w swoich domach. Spod stolarskiej ręki wychodziły najbardziej kultowe modele lat 60., takie jak fotel motyl czy klasyczna już meblościanka. Dziś w ofercie stolarni również znajdują się realizacje „na czasie”, czyli nowoczesne szafy pod wnęki, drewniane blaty kuchenne, schody i meble w naturalnej okleinie. Oprócz indywidualnych zamówień stolarnia realizuje również zlecenia nietypowe, m.in. wyposażenie salonu jubilerskiego w Opolu.

Tego nie kupisz w sklepie

W stolarskim fachu ręczna praca oznacza jedno – produkt unikalny i jedyny w swoim rodzaju. W dzisiejszych czasach, gdy moda nieustannie się zmienia, podjęcie decyzji o tym, czego tak naprawdę chcemy, stanowi spore wyzwanie. - Ponad 30 lat w zawodzie, a niejedna osoba potrafi mnie jeszcze zaskoczyć. Kiedyś ograniczały nas czasy i technologia, dziś to wyłącznie wyobraźnia. Nawet w tak tradycyjnej dziedzinie jak stolarstwo - mówi z uśmiechem Pan Grzegorz Sroka. Aby ułatwić fachowcom pracę warto dokładnie sprecyzować swoje zamówienie, pokazać inspiracje czy choćby spróbować naszkicować projekt. W przeciwieństwie do uniwersalnych mebli, tutaj wszystko musi do siebie pasować i być wyprofilowane do ostatniej deski. Musimy więc mieć na uwadze, że często wiąże się to z wizytą stolarza w domu klienta, pomiarem i późniejszym montażem zamówionych produktów. To współpraca, która nie kończy się tylko na jednym zamówieniu.

Akcja marki Drewnochron pokazała, że warsztatów takich jak Stolarnia Sroka czy Meble Bryś jest wiele. Wystarczy rozejrzeć się po swojej okolicy, by znaleźć fachowca, który stworzy dla nas coś wyjątkowego. I choć coraz częściej wyposażenie domów produkowane jest hurtowo przez globalne marki, to moda na to, co  naturalne i ręcznie robione coraz częściej powraca. Dzięki prawdziwym rzemieślnikom, tradycje i wiedza przekazywane są kolejnym pokoleniom, a my możemy cieszyć się pięknymi i naturalnymi efektami ich pracy.

Chrońmy wiedzę na lata!